27 marca 2016

W zagraną historię

Lubił mówić więc mówił i to głośno
tak, że jego opowieści niosły się przez stoły, brody towarzyszy i kufle.
Było gwarno, zaśmiewali się w pas, stukali, wznosili toasty,
przekrzykiwali się dopytując go…
Siadał więc do fortepianu i zaczął śpiewać.
Bez krzątaniny, bez oklasku
zachwycając się w bezwzględnej ciszy
delektowali się muzyką, którą ich raczył.

A śpiewał o tym, co już opowiadał.
Wszyscy nagle rozumieli i wczuli się w zagraną historię.
Muzyka sprawia, że dopiero tak naprawdę słuchamy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz