25 sierpnia 2016

Konsumpcja namiętności

Nastrój był zaspany,
świtało.
Podnoszące się słońce pokazywało
coraz więcej mnie i ciebie.
Przywitałeś się wyznaniem,
moje oczy odpowiedziały najszczerszym uśmiechem.
Wtuliłam głowę w twoją pierś
i moje usta stały się lepkie.
Oddech przerwałam pocałunkiem,
czując twoje palce pomiędzy moimi włosami.
Odchyliłam szyję
i spojrzeliśmy na siebie w ten sam sposób.

Uwielbiam tę wibrację w twoim głosie, kiedy
mówisz, co teraz możemy razem
i kiedy niezwłocznie zaczynamy to robić…

Twój spragniony język złączył się z moim,
skosztowaliśmy nawzajem swojej namiętności.
Danie główne nie mogło dłużej czekać
byłam gorąca,
a ty przeszedłeś do lizania mojej atrakcyjności.
Na dzień dobry, konsumpcja namiętności.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz