27 listopada 2016

Na dwie filiżanki

Nie mamy zamówionego stolika
i podają tutaj kawę ze zwykłym mlekiem,
a wiesz, że takiego nie pijam.

Wchodzimy i siadamy gdzieś na zimnych drewnianych krzesłach
przy stole na dwie filiżanki.
Nie przerywamy swojej wewnętrznej ciszy, okrywamy ją szczelniej
małostkowymi anegdotami i znudzonym uśmiechem.

Absurdalność towarzyskiej pustki.

Wracając myślimy o zupełnie innych wieczorach
z iskrą, bez kropli.

26 listopada 2016

Wieko wieczności

Mrugam momentami
wzruszam się wspomnieniami
Poruszam się, biegnę, pokonuję,
uśmiecham się milcząc lub żartując w wielu aspektach
codzienności…
Ja mogę…
Ciebie nakryło drewniane wieko wieczności.

25 listopada 2016

Przed snem

Jeszcze w żadnym mężczyźnie nie znalazłam wszystkiego.
Uniesienia szaleństwo pożądanie
dziś są opowiadaniami…
Przed snem
opieram się o własną poduszkę

jest wygodna,
tylko nie ma serca…

Nie stanie się za to kłopotem, płaczem...

22 listopada 2016

Niebiańsko lepiej

Nie wypowiem tego bez krzyku rozpaczy
aktu niezgody
na bezradność próśb ‘zostań’ i
brak reakcji na ‘Dziadek’ w wyznaniach miłości
cudem wypowiadanych mimo cierpienia.

Byłeś tańczącym rannym ptaszkiem,
odkrywcą majsterkowiczem,
towarzyskim dżentelmenem
i tak silnym człowiekiem.

Gdzie Twój śmiech, muzyka i swawole?
Tyle Ci przypomnieć życia,
które ból tak bezwzględnie gasił.


Już nie mogłeś powiedzieć,
czy jeszcze bolało podczas
odliczania spadającego ciśnienia
tak szybko
za wcześnie…
dwie cyfry zero i proste kreski
opadnięta głowa
usta bez głosu
ciało bez ruchu.

Oby Dziadziuś było Ci niebiańsko lepiej,
bo tak wierzymy, tak kochamy.

***
Dla mojego ukochanego Dziadka Leona Gospodarka, zmarłego w wieku 83 lat w dniu 20.11.2016 o godz. 12.40.

18 listopada 2016

Wdzięcznością

Ciepłem dobrocią wzruszeniem tęsknotą
spokojem radością łkaniem nieporadnością
spaniem kochaniem wsparciem natchnieniem
motywem przyczyną sposobem azylem
trwogą przekleństwem urokiem ukojeniem
zwątpieniem niezłomnością zrozumieniem siłą
lekkością ciężarem pytaniem odpowiedzią
zwyczajem niespodzianką bezpieczeństwem niedojrzałością
darem wdzięcznością sumieniem nauczką
kompanem szaleństwem

życiem miłością!

17 listopada 2016

Badyle

Otrząsam się
nic ze mnie nie spada.

Odeszliśmy
ze sobą w sercach.

Nie wypuszczając gołębi
życzyć sobie szczęścia
na nowej drodze.

Choć wiadomo będziemy przez ramię oglądać
nasz
las
połamanych gałęzi.


Nieznośne
kaleczące
przebijające

badyle.

12 listopada 2016

Okno możliwości

Koniec.
Nieważne jaki i czego jest przełomowy.
Koniec ma być końcem, nigdy opcją.
Co się stało powinno zostać w przeszłości.
Nie przeciągajmy tego zatruwając przyszłość.
Spieprzyliśmy to, przyznajemy
gniewnie, lub zatroskanie.
Jesteśmy świadomi.
To klucz - możemy nim otworzyć kolejne drzwi.

Pięćsetny? Nieistotne,
bo przekręcając go, żegnasz wszystkie porażki
otwierając szansę
później coraz szerzej okno możliwości.

Tylko nie zatrzymuj się na parapecie.

6 listopada 2016

Supeł lęków

Chroniłam się przed upadkiem
nie wyzwalając pełni
absurdalnie
unosząc się pod chmurami

Mogę
być ponad…

Przejdę tylko przez supeł lęków
na swojej szyi. 

Półnagie wymówki

Czuję się zdezorientowana.
Widzę cię zarówno w przyjemności i w bólu.

Skruszyłeś ekscytację.
Postawimy teraz stopy na popiele
wiatr rozniesie nas…

Półnagie wymówki
pod mokrymi rzęsami, czy warto?

Zostawmy, zostawmy
zapłakane miejsca
w nich nie stworzymy szczęścia.


5 listopada 2016

Pusty strzał

Siniaki przedłużają ból upadku.
Nigdy tak naprawdę nie było spokojnie.
Sumienie
dla samej siebie…
Ostatnie szczeliny mojego oddechu…
Mdleję,
ale zostaję na kolanach.
W myślach pusty strzał.

Brak odpowiedzi
Jak?