13 lutego 2017

Naiwne słowa

Bezradnie piszę i piszę o tym bólu
jakby jakiekolwiek naiwne słowa mogłyby go oddać.

Tyle cudowności bezpowrotnie utracić…
Jak przyznać, ‘nie wyszło, nie ocaleliśmy’?

W myślach przeklęty, kochany
nocami na powieki kładzie trwogi.
Dniem, też nie potrafię znaleźć żadnej drogi.
Jak nie żal mi snów?
Ogień życia gasić w łzach już dla nikogo…
Pusta przestrzeń nawet bez echa.
Powód rozpaczy stale daleko,
tylko ona nieustępliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz