21 lutego 2017

Radosne buble

Poddani w drodze na tron
idą, coś niosą, czy im wystarczy, ach musi już w tym tygodniu…
Wloką ze sobą paki wypchane, pojedyncze torby
promocyjne zdobycze, radosne buble.
Wyglądają spod zadaszenia numeru swojego pojazdu
po odczekaniu jego spóźnienia
same otwierają się przed nimi wrota.
Wkraczają pośpiesznie tarmosząc pakunki przez przejście
obracają się, szukają wzrokiem idealnego miejsca.
A na nim jak zwykle ten w słuchawkach się sadowi.
Poszturchują się wzajemnie, myślą skasowany, nieskasowany…
O Janek skacowany unosi swoją reklamówkę z owadem, tyle
się przeciskać? Wzdychają trzymając się poręczy
i siadają tam, gdzie kierowca wpuszcza
wraz z chłodem i smogiem nowych zdobywców skarbów.
Prześwietlają innych torby i naskórki.
Wzrokiem zastanowienia nadrabiają
co, gdzie, kiedy tak samo…
Ktoś przejdzie, och, a jak się pocałuje!
Wtem ściśnie swe torby mocniej
przypominając sobie jak z tym o imieniu do zapomnienia
bywało goręcej, tymczasem…
Z namysłu wyrywają ich periodyczne telefoniczne zeznania,
później zgadują na co tamta się uśmiecha czytając elektroniczne listy.
Zapominają w podróży o swoim garnku.
Przez refleksji chwilę chcieliby inaczej, ale opuszczając pojazd
stawiają kroki z napływającą ulgą że, jest jak jest.
Lepiej wiadomo, żeby mogło, ale jeszcze się trudzić?
A tak może nie od razu odpoczną, ale zrobią wszystko,
co im dogodne i nade wszystko swobodne!

1 komentarz: