14 marca 2017

Miłosny masochizm

Gdy kogoś darzymy uczuciem nigdy nie jesteśmy bezpieczni.
Ale ten kto je wywołuje i atakuje je
celuje w najbardziej bezbronną strefę człowieka.
Atakując uczucia wygrana jest wiadoma.
Jak miłość może się obronić?
Nie chcąc jej stracić godzimy się na cierpienie,
aż będzie ona tak okaleczona i wykończona,
że dopiero wtedy zaczniemy coś robić,
by mogła chociaż umrzeć w spokoju.
Gdy tak się dzieje strata jej jest nieuchronna,
bo jak wierzyć, że ten kto ją
tak bestialsko torturuje przestanie i cudownie uzdrowi?

Jak wypowiedzieć rany?
Literami, słowami, wierszami nie zdołam opowiedzieć,
jak z potrzebą miłości, chcąc być kochaną,
leżałam z otwartym sercem a on je żywcem wyszarpywał.
Gdy się pojawiał ja czekałam gotowa na wszystko.
W końcu pękły tkanki, lała się krew
on je upuścił pod stopy
nie wiedząc co dalej mógłby z nim zrobić.
Zrozumiałam, że miłość do samego siebie
chroni przed miłosnym masochizmem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz