28 lutego 2017

Biopsja pamięci

W tramwaju natężonych myśli
on jedyny pasażer od pętli do pętli
bez przystanku.
Ile spowodował dodatkowych zakrętów, gwałtownych hamowań…
Zerkam we wsteczne lusterko
piękna twarz pokryta zmartwieniami.
Wyczerpanie, smutek rozdrażnienia...
Biopsja pamięci.
Oczywista diagnoza
choruję na niego.

21 lutego 2017

Formy dokonane

Formy dokonane
zrobiono, osiągnięto, ale zakochano?
Zakochać się tylko raz i już?
Ktoś tak miał,
czy zakochiwał się każdego dnia w niuansach?
W niepowtarzalnie rozczochranych włosach rano,
w widoku zaspanej twarzy znad parującego kubka,
w stukocie obcasów przed pracą,
w gotowaniu nowej potrawy,
w pogniecionej piżamie,
lub leżącą tak po prostu bez niczego
na lewym boku, podpartą łokciem, pochłoniętą nową myślą,
rozbawioną opowiedzianym żartem,
nawet po latach w kapryśnej minie.
Zakochuje się cały czas, nieustannie.
Inaczej miłość dawna, nieruchliwa,
byłaby wspomnieniem, kiedy może być życiem.

Radosne buble

Poddani w drodze na tron
idą, coś niosą, czy im wystarczy, ach musi już w tym tygodniu…
Wloką ze sobą paki wypchane, pojedyncze torby
promocyjne zdobycze, radosne buble.
Wyglądają spod zadaszenia numeru swojego pojazdu
po odczekaniu jego spóźnienia
same otwierają się przed nimi wrota.
Wkraczają pośpiesznie tarmosząc pakunki przez przejście
obracają się, szukają wzrokiem idealnego miejsca.
A na nim jak zwykle ten w słuchawkach się sadowi.
Poszturchują się wzajemnie, myślą skasowany, nieskasowany…
O Janek skacowany unosi swoją reklamówkę z owadem, tyle
się przeciskać? Wzdychają trzymając się poręczy
i siadają tam, gdzie kierowca wpuszcza
wraz z chłodem i smogiem nowych zdobywców skarbów.
Prześwietlają innych torby i naskórki.
Wzrokiem zastanowienia nadrabiają
co, gdzie, kiedy tak samo…
Ktoś przejdzie, och, a jak się pocałuje!
Wtem ściśnie swe torby mocniej
przypominając sobie jak z tym o imieniu do zapomnienia
bywało goręcej, tymczasem…
Z namysłu wyrywają ich periodyczne telefoniczne zeznania,
później zgadują na co tamta się uśmiecha czytając elektroniczne listy.
Zapominają w podróży o swoim garnku.
Przez refleksji chwilę chcieliby inaczej, ale opuszczając pojazd
stawiają kroki z napływającą ulgą że, jest jak jest.
Lepiej wiadomo, żeby mogło, ale jeszcze się trudzić?
A tak może nie od razu odpoczną, ale zrobią wszystko,
co im dogodne i nade wszystko swobodne!

20 lutego 2017

Płonące spojrzenia

Moje nogi kołyszą się a on wyłapuje każdy ruch…
Góra, dół szybciej w przód, w tył
pośladki wibrują przenosząc się płynnie
tuż przed jego źrenicami prawo, lewo.
Schylam się i podnoszę kręcąc biodrami.
Krok bliżej kolana złączone, rozłączane.
Uśmiecham się czerwonymi ustami i nie przestaję,
poruszam ramionami obchodząc go wokół.
Prowadzę dłonie po swoim ciele, zwalniając
zarzucam włosami na odsłonięte plecy...
Podkreślam dłońmi swoje ruchy wymieniając płonące spojrzenia.
Wyśmienicie… Uwielbiam, jak prosi
o rozpięty kolejny guzik, każde dotknięcie…
Karmimy się pożądaniem.

Płynącym, jęczącym
tak, tak, tak!

Postanowienia końcowe

Kochaniem nie zaśniesz, nie zjesz.
Kochaniem stawać się będziesz śmiechem, krzykiem, milczeniem.
Kochaniem będziesz czekać, marzyć, tęsknić.
Kochaniem się zgubisz, załamiesz, nie raz tusz rozmażesz.
Kochaniem będziesz wierzyć, tłumaczyć, wybaczać.
Kochaniem będziesz uciekać, zatrzymywać się i wracać.
Kochaniem pobijesz wątpliwe myśli.
Kochaniem będziesz zabijać strach.
Kochaniem zniesiesz niezniesione.


Postanowienia końcowe
miłość.

15 lutego 2017

Zbliżenia bioder

Są imprezy, z których wychodzimy ostatni.
Słyszę na nich zawadiackie: pięknie wyglądasz
wypowiadane najszczęśliwszym tonem.
Obroty na parkiecie, zbliżenia bioder,
tajemnicze wślizgiwanie języka pomiędzy moje usta.
Stukanie się kieliszkami, picie za wspólne szczęście
na dziś, na zawsze!
Wychodzimy trzymając się za rękę, obracając się i łapiąc
pełną przygodę. Śpieszyć się możemy tylko do siebie…
Spacerem, biegiem odkrywamy nowe uliczki, zakamarki
z pięknymi mostkami, murami, latarniami, ławkami.
Tam przystajemy, oddychając pocałunkami…
Gdy zbliżamy się do domu, stajemy się coraz bardziej niecierpliwi…
Otwiera drzwi, w szpilkach niosąc mnie do łóżka.
Wybór muzyki podczas rozpinania koszuli i sukienki…
Jego głos na mojej szyi mówi: „nawet w prawdziwie chłodne dni
masz gorące piersi”.
Rozgrzewana całą noc, wiję się z pożądania.
Odpowiadam przesuwając się w dół po jego torsie.
Tak do świtu prowadzimy gorącą dyskusję.

13 lutego 2017

Puste ręce

Patrzysz na puste ręce, czujesz same przedmioty,
czasem mróz i kojące ciepło… pomieszczenia.
W tych rękach były moje dłonie, włosy, ciało.
Te ręce potrafiły być takie szczęśliwe,
gdy mnie chwytały, obejmowały, unosiły.
Było w nich tyle uśmiechniętych kwiatów.
Było tyle wygimnastykowanych zabaw.
Były ciekawe mojej delikatności, którą najczulej pielęgnowały.
Były tak przyjemnie namiętne.
Były moim ulubionym schronieniem.
Było w nich tyle… a zostało
moje serce.

Tylko

Chcę już zapomnieć twoje kroki,
ale nie odchodzisz, przechadzasz się obok.
Obok mnie
szacunku
zaufania
słów
ran.
Obok nas
tylko się przechadzasz.

Nie masz już, gdzie odciskać swoich stóp,
każda ścieżka naznaczona.
Nie wyglądam, bo czuję jak stąpasz,
po starych błędach.
Obiecuję, odejdziesz bez mojego spojrzenia.
Decyduj teraz
odejdź na zawsze.

Naiwne słowa

Bezradnie piszę i piszę o tym bólu
jakby jakiekolwiek naiwne słowa mogłyby go oddać.

Tyle cudowności bezpowrotnie utracić…
Jak przyznać, ‘nie wyszło, nie ocaleliśmy’?

W myślach przeklęty, kochany
nocami na powieki kładzie trwogi.
Dniem, też nie potrafię znaleźć żadnej drogi.
Jak nie żal mi snów?
Ogień życia gasić w łzach już dla nikogo…
Pusta przestrzeń nawet bez echa.
Powód rozpaczy stale daleko,
tylko ona nieustępliwa.

Senny splendor

Tam, gdzie odszedł w senny splendor
cichutko klęczę przeżywając okrucieństwo.
On podglądając z dala nakazuje ‘tylko wdzięcznie się wyrażaj’.
Osuwam się i zamykam w płaczu pod spojrzeniem bezwzględności
jak wytrzymać i wziąć oddech? Kiedy moje życie jest niepotrzebne.
Gdzie moja siła?
Aż dziwne jak będąc tak energicznym i zaradnym można przygasnąć,
spuścić spojrzenia do niedawna tak ciekawe wszystkiego.
Jak można w bezludnej ciszy, nie we wspólnej radości dźwiękach…
Dziwne, że tak w ogóle jeszcze mogę żyć…

Wycieki ostatnich uczuć,
będzie po wszystkim.
Nie mam nic miłego do wspomnienia.
Nie daj się złym snom. Wyjdź z zapomnienia.
Zmieniam scenerię, opadające kosmyki zaczesując do tyłu.

Mija czas przyzwyczajenia do własnych rąk trzymających ciało,
by się uratować i tworzyć lepszą siebie.

10 lutego 2017

Na wskroś

Tylko szalony drażni szczęście pytaniami,
ignorując cierpliwe odpowiedzi, zawładnięty własnymi historiami.
Nie tęsknie, cóż za czym?
Szmer bólu, kołatanie serca, przełknięty śmiech.
Teraźniejszość epizodycznie bywała dobra, bo przeważnie byłam operowana.
Skalpelem, igłą… Bez znieczulenia, narkozy.
Tego dnia rozciął klatkę piersiową, upewniał się, że jest jego…
Ciął na wskroś wtedy ono nie zabiło już więcej…
Bezczelnie zdziwiony ociągając się odszedł po defibrylator.
Wyszarpując wszystkie kable
uciekam z rozprutym sercem.

Miłosne ambicje

Miłosne ambicje nie pozostawiają złudzeń.
Były i są ambicjami, żadną rzeczywistością.
Głowa pęknięta w niej serce rozlane.
On już się nie stanie…
Nogi mam niecierpliwe, zmysły nadwrażliwe,
ale nie chcę uciekać we wspomnienia,
nie chcę nawet pamiętać jego imienia.

7 lutego 2017

Prawdopodobieństwo wróżb

Serce mimo wszystko pozostaje nieostrożne.
Zawsze poszłoby na całość…
Wycałowałoby każdą gwiazdę przed snem
lub zgasiło całe konstelacje.

Zamiast obliczać prawdopodobieństwo wróżb

kochajmy się romantyczną frustracją,
zapominajmy o cały świecie,
wchodźmy z szaleństwem na podium,
zmieniajmy rytuały i popadajmy w rutynę
wzajemnej miłości.

Zakochanych pocałunków

Kochanie witasz mnie ze stęsknionych myśli.
Zamieniłaby je spragnione na ciebie…
Kiedy zejdziesz z jakiejś, zstąpisz przede mnie
uśmiechu wejrzeniem przywitasz
odpowiem otwartymi ramionami.
Czy widzisz mnie w sobie, kiedy planuję…

Głowę przy głowie zakochanych pocałunków,
spojrzeń niemych komplementów
skomponowanych ze śmiechem.

Kocham cię we wszystkim co jest nam dane…
Tylko tutaj, tylko teraz.

Kreacje ograniczeń

Słowo „kocham” wystarczy, gdy jest szczere.
Nie potrzebuje dodatków jak „bardzo”,
zapewniających o uczuciu, którego nie sposób ująć.
W dziwnym świecie Niemena
ani kobiety, ani mężczyźni nie są bardziej skomplikowani.
Za to odpowiadają ludzkie uczucia, emocje, nie płeć.

Miłość to praca nad samym sobą.

Rozepnij kreacje ograniczeń. Zdejmij skórę pretekstów.
Oparzyła cię prawda.
Ale nie mogłoby nas nie być, rozumiesz?
Przebaczenie dla szczęśliwych twarzy.
Oswojenie, skąd siła?
Miłość
sprawia, że jestem takim człowiekiem jakim chciałam być.

6 lutego 2017

Przystanki marzeń

Chodzenie, marudzenie, psucie, snucie
to nie przystanki marzeń.
Znudzenia sznurek okręcił myśli ciało
gardło, kończyny, mnie całą.
Szczelnie nudą zawiniętą,
bez ruchu dla śmiechu obok gąsienicy położył.
Szło, bo iść musiało
dzień, tydzień, miesiące, okropną zimę, ukochane lato…
Samo unoszenie rzęs i spoglądanie na motyle
z zazdrością, podziwem?
Jak się sprawdzają heroiczne hasła?
Obudź swój romantyzm!

Znam tyle szczęśliwych trików
z odwagą sięgam po nie w snach…
W usta wrażliwości włożyli mi pistolet.
Mówiąc czego potrzebuję, czułam ucisk zależności.
Płacząc wiedziałam o samej sobie coraz mniej.
Plątają się myśli - powstaje supeł nie do przełknięcia.
Staje w gardle - krztuszę się wymówkami.


Dokąd brzdącem pochłoniętym beztroską?

Zrzucam poczwarkę antagonistki marzeń, będę prostować skrzydełka
do lotu na resztę życia spełniającego się marzenia.
Idylliczne westchnienie… Dolecę tam,
przysiądę wygodnie w cieple, jak lubię
będę popijać satysfakcję przegryzając rajskimi pocałunkami,
pod palmami…

Podeszwy

Patrzę na ciszę
wokół nas
wygląda na schorowaną
krzyczę dla niej po pomoc,
ale akurat jesteś zasłuchany w siebie…
Ból zakwitnął we mnie, nie daję mu odpowiedzi.
Nie jestem w stanie po rozstaniach, kiedy oboje drżeliśmy
rozdarci pomiędzy powinnością a pragnieniem.
Rolują się kręgi kręgosłupa miłości.
Zgięci widzimy dokładniej swoje potknięcia.
Leżymy badając swoje podeszwy
w blasku wschodzącego słońca.

3 lutego 2017

Numer niezrealizowania

Moje myśli pękają.
Odchodzą słowa, które mogłyby zmienić świat.
Bez weny do życia…
Bez – osobowy płacz
Bez – głos obserwacji
Bez – ruch marzeń
Bez – nadzieja
numer niezrealizowania 930813

2 lutego 2017

Prace sercowe

Był obok nie ukazując swojej obecności.
Patrzył na wyciągniętą rękę i odwrócił wzrok.
Była między wami wzajemność krzywd.
Miałaś szczere intencje, pragnienia.
Dostałaś lekcję, nauczkę.
Odrabiasz do znoju prace sercowe.
Oddałaś mu swój oddech.
za sine odbicie.
Głupio.

Chodzić za rękę po szkle.