15 marca 2017

W klepsydrze

Martwiłam się tym, dlaczego cię nie ma?
Byłeś wyobraźnią, z którą obcowałam.
W tempie jak pojawiałeś się i znikałeś wariowałam.
Płakałam nawet nad deserem.
Snułam się czekając na twoje intencje.
Nie rozumiałam, jak swój grzech widziałeś we mnie?
Zbudowałeś dla mnie mur z pustych słów.
Jaki on okazał się słabiutki, gdy eliminowałam go
ostatnią chęcią życia jaka mi została.
Kłamstwem malowałeś swój świat
znając każdy zakamarek mojego,
tak skruszyłeś moje serce, które
cierpliwe miesiące odmierzało w klepsydrze
przesypując marzenia i nadzieje na upragnione ‘razem’.
Wyszłam i mogę klaskać w dłonie, bo to sprawiło,
że cudownie mi ze samą sobą.
Spójrz, naprawdę, nie ma tego złego i muszę ci podziękować
długie cierpienie było warte życia jakie mam w sobie.
Dziękuję, że z tobą czułam się samotna,
dziękuję, ci za kłamstwa,
dziękuję, że pozwoliłeś wszystko zniszczyć,
bo teraz po prostu żyje się łatwiej.

14 marca 2017

Miłosny masochizm

Gdy kogoś darzymy uczuciem nigdy nie jesteśmy bezpieczni.
Ale ten kto je wywołuje i atakuje je
celuje w najbardziej bezbronną strefę człowieka.
Atakując uczucia wygrana jest wiadoma.
Jak miłość może się obronić?
Nie chcąc jej stracić godzimy się na cierpienie,
aż będzie ona tak okaleczona i wykończona,
że dopiero wtedy zaczniemy coś robić,
by mogła chociaż umrzeć w spokoju.
Gdy tak się dzieje strata jej jest nieuchronna,
bo jak wierzyć, że ten kto ją
tak bestialsko torturuje przestanie i cudownie uzdrowi?

Jak wypowiedzieć rany?
Literami, słowami, wierszami nie zdołam opowiedzieć,
jak z potrzebą miłości, chcąc być kochaną,
leżałam z otwartym sercem a on je żywcem wyszarpywał.
Gdy się pojawiał ja czekałam gotowa na wszystko.
W końcu pękły tkanki, lała się krew
on je upuścił pod stopy
nie wiedząc co dalej mógłby z nim zrobić.
Zrozumiałam, że miłość do samego siebie
chroni przed miłosnym masochizmem.

13 marca 2017

Powrót

Przyszedłem do ciebie,
jak gdyby nigdy nic.
Usiadłem na krześle
nie mówiąc nic.
Tylko patrzyłem, nie widząc
ani radości, ani złości.
Spojrzałem ci w oczy,
byś przebaczyła mi,
bo ja chcę tu zostać
i z tobą żyć.

- autorem jest mój tata Mirosław Gospodarek

W miłość

Wierzę w prawdziwą miłość -  jedyną na całe życie, która jest w stanie pokonać wszystko.
Jest tyle ludzi na świecie, dlatego tak trudno nam odnaleźć tę właściwą osobę - ale to się po prostu czuje. Kochamy kogoś albo nie. Nie ma miłości na próbę i mówienia, że 'może z czasem', ponieważ czas nic nie zmieni, nie wzbudzi w nas nagle uczuć do kogoś więc nie oszukujmy przede wszystkim samych siebie i nie męczmy się w związkach bez miłości. Nic na siłę.
Bycie singlem i czekanie aż nadejdzie miłość bywa nieznośne, ale wolę to niż złudzenia.
Ostrożnie pomagać szczęściu, bo przez przelotne romanse możemy jedynie się zniechęci i przegapić tę prawdziwą miłość.
Korzystać z życia - owszem, pomagać szczęściu, jeśli to możliwe, ale zawsze umieć odróżnić złudzenia od prawdziwej miłości i nigdy nie pozwolić tego uczucia zaprzepaścić.

Miłość

Miłość

Duchowa - wzajemne zrozumienie, akceptacja, przyjaźń, uzupełnienie i dopełnienie.
Fizyczna - nieograniczenie się w wyrażaniu uczuć do słów poprzez
zmysłowość, namiętność, dotyk, zbliżenie -  erotykę.
Z czym się wiąże niebłaha przyjemność.
Tej ogromnej przyjemności niemożliwym byłoby odczuwać bez miłości duchowej,
która łączy w sposób szczególny ludzi.
Miłość fizyczna i duchowa nie mogą się wykluczać. W prawdziwej miłości współistnieją i harmonijnie funkcjonują.
Nieogarnione szczęście ciągłego zakochiwania się w jednej osobie.
Wszystko co przeżyte razem - umacnia. Bez względu na wszystko przy sobie być. Dusze połączone w ciała dzieci.
Bezgraniczne zaufanie i oddanie. Najszczersze wypowiedziane i okazane 'Kocham Cię' .

Hologram miłości

Zadzwoni przed snem.
Znów być groteską?
Głód zapomnienia nie pozwala zasnąć.
Głodna tego, co obiecały słowa nakrywając do stołu pragnienia.
On serwuje tylko kolacje marzeń.
Mina emotikona na promieniującym ekranie,
ruch na klawiaturze przy wspólnej konwersacji,
gdzie w całych strofach ciepłe są tylko pierwsze słowa.
Patrzę w jego dwuwymiarowy obraz,
chcąc dotknąć wyciągam stęsknioną dłoń
wtedy opada hologram miłości.

Labirynt samotności

Gęste ściany zamykają myśli, uczucia, nas
w labiryncie samotności.
Kto pierwszy przejdzie przez drzwi
nie otwierając starych klamek jak puszek Pandory?
Wtedy poczujemy różane płatki wolności pod stopami.
Wyznaczamy własną skalę normalności.
Wewnętrzne dźwięki lęków przegonimy wspólnym śmiechem.
Z list dawnych planów stworzymy jedną przyszłość.
Będziemy podróżować plażami, górami, łąkami, rzekami,
eksplorować smaki życia.
Nigdy więcej nie szukać miłości, a nią być.

1 marca 2017

Uniwersum

Krzyk z mojej głowy: czy odmówię sobie przyjemności?
Zsuwam z ramienia irracjonalne powody,
które barwią moje życie w szkody.
Czasem nie mogę przestać, chcę
mocniej, więcej, jeszcze…
Spodziewam się entuzjastycznej zabawy.
W drodze według planu rzadko docieram bezpośrednio,
niesiona ukochaną swobodą zaglądam do zakamarków świata.
Uwielbiam wiecznie dzikie tereny.
Gdzie słabości się pienią pękając jak mydlane bańki.
Z rozkoszą podnoszę głowę do słońca,
czuję: współistnieję.
Beztroska aura, aż uśmiech się otwiera.
Wchłonę wspomnienia żyjąc teraz.
Kocham szybki bieg uderzeń serca docierający do ekscytacji.
Kto docenia wartość życia, każdy moment?
Kto po słonecznej miłości ma jeszcze chęć

płoszyć gwiazdy na moment własnego uniwersum?


Ulgi samotności

Przecinasz moje imię.
Do dziś czuję cię na mojej skórze.
Naśladując cię podążam za myślami ruchem palców.
Gładząc policzki, wdzierając się we włosy.
Odchylam głowę, zaciskam dłonie na szyi…
Przerażenie otwiera mi oczy.
Prawda, tak to się toczyło.
Przychodzi świadomy oddech
ulgi samotności
zbawiennej wolności.

Pozornie

Co zrobiliśmy miłości, wiesz?
Ona niczego nie udawała.
Litości, była prawdziwa…
Co my jej wyrządziliśmy?
Kto mógłby podobnie? Wariaci nie są tak popaprani…
Sadystyczne stwory, kim teraz się staniemy?

Łapiemy swoje głowy, mamy dość, ale nie,
zrywamy się, tarzamy wokół nie pojmując
jak to możliwie, że bluzgaliśmy ją, kopaliśmy
a ona nieznośnie leży zimna,
leży martwa…
Tylko pozornie możemy uciec od siebie,
będąc w jednej krwi.